Warning: fopen(http://qwetro.com/ss/3f50627f942b3fcbc9b25804aa9a7f23.txt) [function.fopen]: failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /usr/local/apache/www/htdocs/ekstenso.com/blog/wp-includes/functions.php on line 2109

Najnowsze

Eksperyment

środa, wrzesień 27th, 2006

To co Wam zaprezentuję to dowód na to, że tworzenie dostępnych stron nie jest:

  • trudne;
  • kosztowne;
  • pracochłonne.

Bywa także przyjemne, co - mam nadzieję - pokazuje ten wpis.

Opis eksperymentu

Prezentacja polegać będzie na tym, że wezmę jedną ze stron rządowych, w tym przypadku będzie to strona UOKIK i naprawię źle wykonaną nawigację tej strony. O problemie pisałem już wcześniej oraz przeprowadziłem tzw. interwencję, czyli napisałem na wszystkie możliwe adresy e-mail, które znalazłem na stronie UOKIK z prośbą o wyjaśnienie i propozycją pomocy (darmowej, a co!) w rozwiązaniu problemu. Nigdy nie otrzymałem odpowiedzi.

Analiza problemu

Na stronie UOKIK zastosowano menu rozwijane. To zrozumiałe. Serwis posiada rozbudowaną strukturę, więc należy ją w jakiś sposób przedstawić użytkownikowi. Problem polega na tym, że skrypt zastosowany w tym serwisie, napisany w Javascript ukrywa każdy element menu przed osobami korzystającymi z czytników ekranu lub chociażby z telefonów komórkowych do przeglądania stron.

Przygotowania

Pozwolę sobie opisać dość szczegółowo cały proces naprawy, nie zapominając o wszelkich uwarunkowaniach zewnętrznych.

Otóż o godzinie 18.45 dnia 26 września 2006 roku, w Słubicach, w moim tymczasowym biuro-mieszkaniu (pracuję tutaj dla dużego klienta) usiadłem przy moim notebooku. Ku ścisłości, siedziałem od rana ciężko pracując.

Ściągnąłem stronę główną serwisu UOKIK i otworzyłem w edytorze tekstowym. Otworzyłem okno przeglądarki, w moim przypadku jest to Firefox oraz wszedłem na stronę www.google.pl. Pomyślałem - “hmm, gdzie ja widziałem to menu, co można by tutaj zastosować … aaa wiem na A List Apart” czyli w najbardziej znanym magazynie dla twórców stron internetowych. Pogrzebałem chwilę i znalazłem menu o nazwie Suckerfish Dropdowns.

Zaraz jednak przypomniałem sobie, że testując to menu z czytnikiem ekranu o wdzięcznej nazwie JAWS stwierdziłem niegdyś jego niedomaganie z punktu widzenia dostępności. Otóż menu drugiego i dalszego poziomu jest dla JAWSa niewidoczne. Ale – znów sobie przypomniałem po chwili – autor menu Suckerfish, na swojej stronie HtmlDog opublikował dostępną, ulepszoną wersję tego menu. No to hop. Menu odnalezione. Uuu, coś jest nie tak. To poprawione menu suckerfish nie działa w czytniku ekranu tak jak bym oczekiwał. Eureka! Mam w delicjach link do fajnego skryptu produkcji francuskiej, który użyłem na jednej ze stron. Szybki test w czytniku ekranu. Jest! Działa jak Pan Bóg przykazał.

Przebieg eksperymentu

Jest 19:30. W tym momencie zacząłem właściwy proces twórczy, przez niektórych zwanym webdeveloppmentem. Proces trwał mniej więcej do 21:30 czyli około 2 godzin. Jednak, nikt nie jest idealny… Poniżej lista czynności, które wykonałem w trakcie tego procesu twórczego, a nie mają one szczególnego związku z nim.

  1. Spacer z psem o imieniu Księżniczka;
  2. Tłumaczenie krótkiego e-maila na angielski dla klienta;
  3. Przygotowanie 2 kaw;
  4. Przerwa na kanapki;
  5. Napisanie 2 postów na często odwiedzanych forach;
  6. Dwukrotne odwiedziny w serwisie 10przykazań, od którego jestem dziwnie uzależniony;
  7. Odwiedziny kilku blogów, które cenię;
  8. Przejrzenie listy kilkudziesięciu nowych tekstów w czytniku RSS;
  9. 3 rozmowy telefoniczne, każda po kilka minut;
  10. Napisanie smsa po angielsku dla klienta;
  11. Wymiana kilku maili z Maćkiem, świeżo poznanym twórcą stron internetowych zainteresowanym tematyką dostępności;
  12. Kilka krótkich rozmów przez gadu-gadu;
  13. Odwiedziny serwisu wykop.pl;
  14. Odwiedziny forum Gazety, gdzie udzielałem się pod jednym z artykułów w celu sprawdzenia czy ktoś wdał się ze mną w polemikę;
  15. Sprawdzenie czy nie pojawiły się nowe posty na forum dostepne.info;
  16. Rzut okiem w statystyki niniejszego bloga i strony dostepne.info;

Państwo wybaczą. Jestem człowiekiem nad wyraz chaotycznym, spożywam znaczną ilość kofeiny oraz nikotyny. Mam rozbiegane myśli i ciężko mi się skoncentrować po kilkunastu godzinach przy komputerze.

Mimo tych przeróżnych przerywników i uwarunkowań psycho-fizyczno-środowiskowych w przeciągu 2 godzin udało mi się:

  • zaimplementować menu;
  • osiągnąć bardzo podobny wygląd i działanie;
  • doprowadzić do tego, że wygląda podobnie w 3 najbardziej popularnych przeglądarkach;
  • przetestować menu z czytnikiem ekranu oraz emulatorem czytnika ekranu Fangs;

Testy

Ponieważ jestem raczej mniej niż bardziej zaawansowanym użytkownikiem czytników ekranu, o godzinie 22:04 napisałem na gadu-gadu do Bartka, który jest bohaterem filmu o dostępności, który przygotowała firma Janmedia (Hej chłopaki, dobra robota z tym filmem!). Bartkowi pokazałem najpierw produkt oryginalny czyli stronę główną UOKIK. Stwierdził jasno i wyraźnie. Tam nie ma menu. Pokazałem menu w wersji podrasowanej przeze mnie. Czary mary. Ogromne menu, złożone z kilkudziesięciu linków i pozwalające osobom niewidomym i nie tylko skutecznie nawigować w serwisie pojawiło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Oto zmodyfikowana wersja strony głównej UOKIK. Nie spodziewajcie się cudów. Trochę nawet zepsułem tą stronę bo nie mam czasu bawić się w rozczytywanie w wielokrotnie zagnieżdżonych tabelach, które nota bene nie służą do budowania stron oraz masie niepotrzebnego kodu. Pojawiły się więc - między innymi - różniące kopię od oryginału marginesy, ale mniejsza o to.

Menu nie wygląda idealnie w Operze i coś tam jest w Firefoksie, wyjątkowo najmniej krzaczy się w IE6/7. Powiem tak, dajcie mi jeden dzień i dobrą kawę w nieograniczonych ilościach a zmienię każde niedostępne menu w identycznie wyglądające i działające ale dostępne. Żeby wszystko było jasne. Znam wielu lepszych od siebie twórców stron internetowych. Niektórzy – nawet bez kawy – zrobili by to jeszcze szybciej.

Podsumowanie

Chciałem w tym teście pokazać jedną ważną sprawę. Strony rządowe budowane są zwykle przez większe agencje usług internetowych, wybierane w skomplikowanych i przejrzystych przetargach. Kwoty wydawane z budżetu na ten cel są raczej znaczne. Przypuszczam, że strona UOKIK kosztowała nasz budżet jakieś kilkadziesiąt tysięcy złotych (może kilkaset?).

Skoro tak, powinna być przygotowana przy użyciu dobrych technik przez najlepszych specjalistów. Kod powinien być zgodny ze standardami a strona dostępna dla jak największej liczby obywateli społeczeństwa informacyjnego.

Tak się nie stało. Mniejsza o to dlaczego i kto nie dopilnował procesu kreacji.

Mam nadzieję, że w przyszłości, w przebudowywanych stronach administracji publicznej nie pojawią się takie kardynalne błędy.

Uwaga! Bartek, który pomógł mi przetestować stronę UOKIK zepsutą oraz naprawioną jest otwarty na propozycje współpracy.

Jest w stanie wykazać kompetentnie i kompleksowo, jakie problemy dostępnościowe występują na stronie państwa firmy lub instytucji. Gorąco polecam jego usługi.

Kontakt z Bartkiem: bartek (na) dostepnosc (kropka) net

Moi drodzy. Jeśli zostanę w tajemniczych okolicznościach aresztowany przez grupę antyterrorystyczną oraz oskarżony przez Prokuratora Ziobro o kradzież rządowej strony, dolary trzymam w drugiej szufladzie od góry. Przekażcie je na szkolenia programistów z dużych agencji usług internetowych.

Polski syntezator mowy najlepszy na świecie..

wtorek, wrzesień 26th, 2006

…jak donosi GW. Do tego momentu wszystko jest ok. Jednak w artykule GW jedno zdanie psuje radość z tego, że Polak potrafi (sam nie jestem może szczególnym patriotą a przebrzydłym kosmopolitą nie przepadającym za ideą narodu):

“Jednym z ciekawszych zastosowań IVONY jest wbudowanie jej w serwisy internetowe, dzięki czemu ich czytelnicy nie męczą wzroku. Popularne portale już stosują tę technologię” - zapewnia Osowski.

I rzeczywiście, takie rozwiązanie może uchodzić za rozsądne. Całkiem przyjemne może być wysłuchanie strony. Pytanie tylko jak wiele widzących osób używa IWR? Odnoszę wrażenie, że cytowana wypowiedź jest przykrywką dla innego rodzaju działalności. Autorzy IVONY promują Intelligent Web Readera jako narzędzie ułatwiające dostęp dla niepełnosprawnych. Cytuję z ich strony:

Chcesz w pełni udostępnić swoją stronę internetową osobom niepełnosprawnym?

Wbudowanie do strony internetowej skryptów umożliwiających korzystanie z “Intelligent Web Readera”, czyli czytaka dla IVONY jest powodem do bezpodstawnego chwalipięctwa właścicieli serwisów, którzy skorzystali z tej usługi.

Strony internetowe jak wiadomo powinny być budowane tak, aby bez dodatkowych programów - np. takich jak promuje IVO - były dostępne dla możliwie największej liczby użytkowników.

Polecam lekturę

  1. u Tomka Karwatki - “Pseudo dostępność”
  2. u Bartka Dymeckiego - “Kpina z dostępości”
  3. u Piotra VaGli Waglowskiego - “Za darmo, ale to nie ma nic wspólnego z dostępnością!”

Dodam, że IVONA jest rzeczywiście doskonałą syntezą mowy. Sam z niej korzystam do testowania stron. Autorom IVONY należą się gratulacje.

Rusza dostepne.info

niedziela, wrzesień 17th, 2006

Bez zbędnych słów. Zapraszam na stronę (wortal?) dot. dostępności stron internetowych:
Ruszyła strona dostępne.info. Zapraszamy!